Krystyna Kulig - Janarek "Jacka Sroki opisanie świata" 2008

sroka.pl | VARIA » sroka.pl | TEKSTY » Krystyna Kulig - Janarek "Jacka Sroki opisanie świata" 2008

Jacka Sroki opisanie świata

 

„Ja, choć też uważałem, że sztuka jest odpowiednim instrumentem do «opisania świata», chciałem, by zapis taki pełen był nie tylko «obiektywnych» spostrzeżeń, ale też miał własny charakter «pisma», refleksji, czy emocji artysty. To się do dziś nie zmieniło. Mówiąc szczerze, nie snuję głębszych rozważań o tym, czym jest, lub czym powinna być sztuka. Uważam, że do tego, starego jak ludzkość, sposobu wyrażania siebie niezbędna jest przede wszystkim wyobraźnia”. 

Jacek Sroka

 

 Jacek Sroka jest zajmującym rozmówcą, co wynika nie tylko z erudycji i skłonności do snucia opowieści, ale i z charakterystycznego stosunku do podejmowanych wątków oraz samego sposobu tworzenia narracji. Błahe z pozoru zdarzenia, te z przeszłości, i te niedawne, stają się często pretekstem do tworzenia zaskakujących analiz i uogólnień. Z kolei w poważnych tematach potrafi znaleźć takie momenty, które nieoczekiwanie ujawniają aspekty śmieszne, bądź głębiej dramatyczne, niż moglibyśmy sądzić. Jego pozorny dystans do wszelkich zjawisk i zdarzeń kryje postawę wyjątkowo uważnego, zaangażowanego obserwatora, wciąż zaskakiwanego „dziwnością świata” i błyskotliwie umiejącego zrelacjonować tę stronę istnienia. Opowiadania Jacka Sroki są barwne, pełne temperamentu i skupiają uwagę nieobojętnego mu, jak się zdaje, interlokutora.  Podobnie rzecz ma się z jego twórczością artystyczną, którą uprawia już przeszło 25 lat.

 

 Jako malarz i grafik ostatnie ćwierćwiecze spędził niezwykle pracowicie. Zrealizował ponad 1900 obrazów olejnych i około 260 akwafort i akwatint, nie licząc wielkiej liczby rysunków-pomysłów pozostawionych w szkicownikach i na luźnych kartach. Poza – zdawać by się mogło – niewyczerpywalną wyobraźnią, pozwoliły mu na to świetnie opanowany warsztat w obu podstawowych dziedzinach, które uprawia oraz nieustająca z upływem czasu zdolność szybkiej i precyzyjnej pracy. Aktualne bowiem pozostało powiedzenie kolegów z Akademii, że „jest szybszy od sitodruku”, skoro na potrzeby naszego katalogu – po raz pierwszy publikującego wszystkie powstałe dotychczas grafiki – zdołał w ciągu miesiąca samodzielnie i perfekcyjnie wydrukować około 200 grafik z dawnych i nowszych matryc. Od czasów studiów w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Jacek Sroka także nadal zajmuje się łącznie grafiką i malarstwem, choć uległy zmianie relacje pomiędzy tymi dyscyplinami. Podczas gdy początkowo grafiki powstawały niezależnie od prac malarskich i były równoległąformą wypowiedzi, z biegiem czasu malarstwo, niejako bliższe temperamentowi artysty, zdominowało jego twórczość. 

 O pracach malarskich i graficznych Jacka Sroki pisano głównie przy okazji wystaw indywidualnych. Już wczesne ekspozycje artysty przynosiły komentarze próbujące sytuować jego drapieżną twórczość w kontekście współczesnych tendencji występujących w sztuce polskiej i światowej. I tak niektórzy łączyli Srokę ze spóźnionym nieco w Polsce nurtem nowej ekspresji , inni zaś, jak np. Władysław Kaźmierczak widzieli jego odrębność na tym tle, upatrując w ekspresyjnych jakościach jego sztuki przede wszystkim środka służącego pobudzeniu wrażliwości odbiorców. 

 O grafice pisał Jan Fejkiel, który kilkakrotnie zorganizował pokazy prac tego artysty. Fejkiel również zainicjował śledzenie przemian stylistycznych i tematycznych, którym podlegała grafika Sroki; dostrzegł też silne związki jego prac graficznych i malarstwa, które z całą mocą ujawniły się z początkiem lat dziewięćdziesiątych. Przeobrażenia zachodzące w grafice artysty od czasów studiów szerzej omówił po raz pierwszy Konrad Oberhuber (dyrektor kolekcji grafiki w wiedeńskiej Albertinie) przy okazji dużej krakowskiej wystawy Jacka Sroki w 1997 roku. Autorem najobszerniejszej z opublikowanych analiz oeuvre Sroki był prof. Tomasz Gryglewicz . On to wskazał na źródła jego twórczości – zarówno te, wynikające ze specyfiki nauczania w krakowskiej Akademii, jaki i z ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej i artystycznej; usytuował ją w kręgu szeroko rozumianej ekspresji; prześledził jej ewolucję zarówno pod względem wyrazu i warsztatu; wskazał na specyficzną poetykę groteski i jej elementy, którymi artysta się posługuje; skomentował najważniejsze motywy i tematy (wraz z analogiami) podejmowane przez Srokę; wskazał na charakterystyczne dla artysty zabiegi kompozycyjne (strukturę siatki, multiplikacje), skomplikowaną semantykę i symbolikę kompozycji oraz realizowane gry estetyczne wsparte bogatym, zróżnicowanym warsztatem; podkreślił wreszcie konieczność łącznego traktowania prac graficznych i malarskich. Nie wchodząc zatem w szczegóły tych konstatacji, które zresztą unaoczni nasza wystawa, warto może wspomnieć o niektórych bez wątpienia pierwszoplanowych elementach w twórczości artysty. 

 

 Ważnym aspektem twórczości Sroki, który znalazł egzemplifikację w naszej ekspozycji, są wzajemne relacje jego grafiki i malarstwa. We wczesnym etapie pracy artystycznej, tj. pierwszej połowie lat osiemdziesiątych tworzył liczne, choć niewielkie grafiki czarno-białe, ściśle odpowiadające ówcześnie rozumianej specyfice akwaforty i akwatinty; większą ich część stanowiły portrety i kompozycje z cyklu „Młot na czarownice”. I w grafice, i w malarstwie uwagę zwracały wówczas intensywność warsztatu, „gęstość” materii graficznej i malarskiej, skomplikowanie kompozycji (układu i narracji), a prezentowane motywy – bogato plastycznie ukształtowane – nosiły ślady postkubistycznej analizy. 

 Od około 1985 zaczęły obok małych grafik powstawać pierwsze prace barwne w większych formatach, wiążące się z najczęściej poprzedzającymi je obrazami. Nieco później obyczaj „kolportażu” tematu malarskiego w grafice stał się dla Jacka Sroki niemal regułą i trwa do dziś . Wraz z pojawieniem się barwy w grafikach kształty się upraszczają, zanikają powoli kanciaste formy, większą rolę odgrywają również urozmaicone relacje przestrzenne. 

 Od końca lat osiemdziesiątych akwaforty i akwatinty Jacka Sroki – nie tylko w związku z praktyką „kolportażu” malarstwa – stają się coraz bardziej do niego zbliżone: formatem, sposobem traktowania koloru i pewną specyficzną lekkością, na którą pozwalał także coraz bardziejmalarski sposób traktowania tych technik. Artysta nie tworzy wprawdzie już tak wielu grafik jak we wcześniejszych latach, ale rozszerza swe doświadczenia zarówno po-malarskie jak i stricte graficzne. Inne medium daje mu bowiem możliwość ponownego „przepracowania” tematu, poczynienia małych zmian kompozycyjnych, eksperymentowania ze zmianą koloru, uzyskania odmiennych efektów (np. przestrzennych czy fakturalnych) mających wpływ na wyraz pracy. Kulminacją zbliżenia obu dyscyplin stała się spektakularna, wielkoformatowa grafika Budowa świata powstała w 1992. 

 Po tym doświadczeniu lata następne nie przyniosą już takich radykalnych kroków we wzajemnych relacjach obu dyscyplin. Ewolucji stylistyki i warsztatu malarskiego w kierunku dalszej syntezy kształtu i plamy, podjęciu fakturalnej i gestualnej problematyki, a także towarzyszących im zmianach w podejściu do tematu towarzyszyć będą analogiczne, choć nieco bardziej ograniczone przemiany stylistyczne w grafice, uwarunkowane specyfiką stosowanej techniki i sposobem pracy.

 

 Innym z konstytutywnych elementów pracy Jacka Sroki, co krytycy zgodnie przyznają, jest groteska. To właśnie poetyka agresywnej groteski, emanująca szczególnie silnie ze starszych utworów artysty sprawia, iż jednych jego prace wręcz odstręczają, innych zaś niezwykle pociągają. Sroka stosuje w nich całą paletę zabiegów groteskowych: karykaturę, deformację i przekształcenia, deproporcjonalizację i hybrydyzację, personifikację zwierząt i animalizację ludzi, proceder maskowy, reifikację osób i ożywianie przedmiotów, niepohamowane rozmnażanie dziwacznych sprzętów i zwierząt, swoiście pojętą dekoracyjność, a w końcu sprowadzanie tematów – poprzez groteskowe ich ujęcie – ze sfery sacrum do  profanum . Skąd u tego artysty, podobnie zresztą jak u wielu twórców jego pokolenia, upodobanie do operowania groteską? 

 Badacze tematu stwierdzają, iż groteska pojawia się najczęściej w czasach przełomów, okresach wszelkiej transgresji, i uzewnętrznia krytycyzm, bunt i niezależność względem starego świata. W takich właśnie czasachzaczynał samodzielne życie Jacek Sroka, czytelnik Sartre’a i Camus’a, Ionesco i Becketta, świadek radykalnych przemian społeczno-politycznych, obserwator odchodzenia na przegrane pozycje niegdysiejszej awangardy artystycznej, w końcu człowiek stojący przed koniecznością dokonania wyboru własnej drogi artystycznej. 

 Trafnie u progu podobnego przełomu w latach sześćdziesiątych rolę i funkcję groteski scharakteryzował Jean Onimus (1909-2007): „Czemużby groteskowość nie miała być najaktywniejszą kategorią współczesnej sztuki? Znajdujemy się pod każdym względem w pełni kryzysu świadomości, a więc i buntu. Naszą jedyną odpowiedzią na wyzwanie rzucone przez rzeczy jest śmiech: u kresu gniewu pojawia się humor, czarny humor. Nasz los wydał nam się tak dziwaczny, że nie pozostaje nam nic innego, jak uczynić go jeszcze bardziej dziwacznym, podkreślając to, co jest w nim śmiechu warte i patetyczne, dwa efekty ściśle ze sobą związane we współczesnej sztuce. Tu jest właśnie jeden z niewielu punktów stycznych między artystami tak różnymi pod każdym względem, jak Picasso i Henri Michaux, między mizerabilizmem Buffeta i okrutną fantastyką takiego na przykład Kooninga … Groteskowość służy jako przekaźnik wewnętrznej gwałtowności, pasji «zmieniania życia».[…] P o c z u c i e groteskowości, zanim stanie się kategorią estetyczną, zakłada zatem sąd, przyjęcie dystansu, postawę odtrącenia, a nawet oszczerstwa. A potem, na koniec, groteskowość doprowadza śmiech do ostateczności, aż do łkania, i oczyszcza miejsce dla nowego patosu – patosu bez czułości i bez litości, jedynego, jaki nasz ból istnienia zdolny jest może jeszcze znieść.”
 Takie właśnie ujęcie groteski, zdaje się w najwyższym stopniu odpowiadać zarówno egzystencjalnym dylematom artysty, temperamentowi, jak i charakterowi jego przekazów. Groteska bowiem, z uwagi na swe plastyczne formy oraz dwoistą funkcję manifestowania niepokojów (eksponowania dysonansów i absurdów) i równoczesnego rozbrajania ich poprzez dystans uzyskany śmiechem – pozwala artyście na realizowanie komunikatu atrakcyjnego wizualnie, a jednocześnie dalekiego od jednoznaczności.

 

 Jacek Sroka, jak większość artystów, niechętnie odnosi się do prób „szufladkowania” twórczości. Sam jednak przyznaje, iż jest dzieckiem swych czasów, toteż jego wybory artystyczne można próbować odnieść do tych zjawisk w kulturze i sztuce, które ujawniły się ze znaczną siłą w latach osiemdziesiątych. 

 Pierwszym z nich był wspomniany już nurt nowej ekspresji, który w Polsce szerzej zaistniał około połowy lat osiemdziesiątych - świadomie prowokujący, anarchistyczny, przeważnie antyintelektualny, głoszący przekonanie, że „w sztuce wszystko wolno”; kontestujący zarówno sztukę modernistyczną jak i oficjalną; zróżnicowany stylistycznie i nie dbający o cechy indywidualne oraz oryginalność, choć najczęściej w wyrazie i środkach nawiązujący do ekspresjonizmu, w zakresie warsztatu świadomie niedbały; swobodnie sięgający do cytatów i symboliki ze sztuki dawnej europejskiej i światowej, jak i chętnie zapożyczający obrazowanie z kultury popularnej; często posługujący się karykaturą, groteską, persyflażem, parodią i pastiszem; w końcu nie stroniący od działania w grupie. 

 Z tak scharakteryzowaną nową ekspresją zapewne łączyły Jacka Srokę chęć manifestowania wolności osobistej i artystycznej, dążenie do nieskrępowanej wypowiedzi zarówno w zakresie treści jak i formy, skłonność do odwołań literackich i historycznych, predylekcja do twierdzenia, iż „sztuka jest poza moralnością”, charakterystyczna ekspresjonistyczna intensywność i energia emanująca z prac, w końcu pragnienie uczynienia z obrazu „poskramiacza spojrzeń”. Różniły go jednak od niej postawa artysty-samotnika, skłonność do realizowania wątków autobiograficznych, osobistego zaangażowania w opracowywany temat, refleksyjność,  niepozostawanie obojętnym wobec widza, chęć stworzenia „własnego charakteru pisma”, oraz przywiązywanie dużej wagi do dobrego, starannego warsztatu.

 Nowa ekspresja była jednym z elementów szerszego zjawiska w kulturze i sztuce, które określa się mianem postmodernizmu, będącego reakcją (dla niektórych przezwyciężeniem i przepracowaniem, dla innych negacją) na kulturę nowoczesną i jej główny cel, jakim był postęp i modernizacja. Podstawowymi pojęciami postmodernizmu  były intertekstualność (cała kultura jest tekstem otwartym, złożonym z innych tekstów) i dekonstrukcja (strategia analizy tekstu, przypisująca mu semantyczną nierozstrzygalność wynikającą z nieskończenie możliwychinterpretacji). 

 Jak się zdaje, większość ikonicznych „tekstów” Jacka Sroki w dużej mierze odpowiada problematyce postmodernizmu, określanejprzez jego wspomniane kluczowe zagadnienia. Obrazy i grafiki Sroki przywołują bowiem wiele „tekstów” (zarówno tych, zawartych w tytułach, literackich, historycznych i artystycznych odwołaniach, jak i samym obrazowaniu) i ewokują wiele znaczeń, a specyficzne, różnorodne ustrukturalizowanie tych tekstów i ich kontekstów (dokonywane zarówno przez autora, jak i odbiorców o różnym poziomie kompetencji kulturowych) sprawia, że mamy często do czynienia z wielopiętrową, niejednoznaczną grą semantyczną, poddającą się rozrostowi w różnych kierunkach, niczym kłącze. Przykładem jest choćby obraz Czarny deszcz, który może przedstawiać: groteskową przygodę plażowiczów; nawiązywać do sławnej powieści Ibuse Masuji i ewokować wizję nadciągającej apokalipsy wojennej lub ekologicznej; podejmować grę z filmem sensacyjnym Ridley’a Scotta; odwoływać się do piosenki polskiej grupy Ice Machine (wszak artysta jest melomanem); wreszcie w żartobliwej formie ilustrować poważne zagadnienie „artystycznego gestu”. Żadna jednak z tych interpretacji nie musi być prawdziwa, a na pewno nie ostateczna. 

 Jacek Sroka wspomaga tę „migotliwość” znaczeniową różnymi innymi zabiegami. Ważną  rolę odgrywają u niego – doceniane także w postmodernizmie – takie środki ekspresji, jakimi są ironia, żart czy zaskoczenieWłączając np. sztuczne muchy do realistycznie ukazanych wędlin podejmuje kpiący dialog zarówno z dyskutowaną przez wieki funkcją mimetyczną sztuki (pamiętamy konkurs malarski między Parrazjosem a Zeuksisem), Duchampowską arbitralnością, jak i zdezorientowanym odbiorcą. Poszerza także pole interpretacji innymi środkami artystycznymi, np. poprzez stworzenie (głównie w dziełach wielkoformatowych) dodatkowego kontekstu, jakim jest usytuowanie widza względem przestrzeni samego dzieła. Najczęściej płaska, piętrząca się jak w japońskim obrazowaniu i nachylona nieco do widza przestrzeń - fizycznie go jakby anektuje, i silniej tym samym angażuje w odbiór (interpretację) pracy.

 Artysta, nastawiony na komunikowanie się z odbiorcą za pomocą znanych mu kodów, sięga równie często, jak do sławnych wątków ze sztuki dawnej (odaliska, Salome, kosiarz, Don Kichot, straż nocna, zatruta studnia), do obrazowania zaczerpniętego z kultury popularnej: świata reklamy, sportu, technicyzacji, współczesnych obyczajów (seria tatuaży), w końcu nieśmiertelnego kiczu. „Tworzywo” to podlega jednak dalszej „obróbce” i nieoczekiwanym przeistoczeniom, często obracającym się przeciw jego pierwotnym ujęciom lub otwierającym drogę nowym znaczeniom.  Tym samym Sroka zdaje się zaprzeczać twierdzeniom niektórych krytyków postmodernizmu, jakoby postmodernistyczna kultura popularna, z jej agresywnymi mediami nie mogła dostarczać istotnych podniet (np. dla tworzenia gier o charakterze metajęzykowym).

 

 

 Obecna w pracach Jacka Sroki ironia i autoironia – by powrócić raz jeszcze do ważnego tropu postmodernizmu – czasem jawna, czasem zakamuflowana sprawia, iż w końcu nie wiemy, czy jego opowieści są narracją pielgrzyma – postaci poważnej, wędrującej do celu, by ukoić ból i zamęt, czy też opowieścią Benjaminowskiego flâneure’a , włóczęgi i gracza, „kolekcjonera epizodów” nastawionego na przemienianie świata w zabawę. I z tą niepewnością pozostawia nas artysta przed swymi opowieściami. 

Autor:Sroka
 
  • Dodaj link do:
  • www.facebook.com